blog_05_12 (1)

Relacja zwycięzcy konkursu #ŻyjNoLimit

Maj 12, 2017

Malownicze krajobrazy, szlaki przypominające zarośnięte dżungle, neony i tłumy ludzi na ulicach, które tętnią życiem 24 godziny na dobę. To tylko urywek relacji Marcina – zwycięzcy konkursu #ŻyjNoimit, który wrócił z wyprawy do Hong Kongu i podzielił się z nami swoimi wrażeniami.

Zwycięzca konkursu #ŻyjNoLimit jest już w Polsce – cały i zdrowy. W rozmowie z nami opowiedział o miejscach, które udało mu się zwiedzić wraz z osobą towarzyszącą, o tym, co najbardziej go zauroczyło, a co wywołało zdziwienie. Marcin podzielił się też swoimi wrażeniami ze skoku. Chcecie wiedzieć jak było? Jeśli tak, to oddajemy głos zwycięzcy i zamieniamy się w słuch!!

Hong Kong – miasto, które nigdy nie śpi

MMP_1490Nasze odczucia po wyjeździe są bardzo pozytywne, Hong Kong robi wrażenie. Z jednej strony wysokie blokowiska z malutkimi mieszkankami, kawałek dalej wielkie galerie z butikami najdroższych marek, gdzie czasami trzeba stać w kolejce i czekać, by móc wejść do sklepu. Zarówno mnie, jak i Asię zauroczyło nocne życie miasta, zwłaszcza dzielnica Mong Kok, gdzie gęstość zaludnienia jest podobno największa na świecie – 130 000 osób/km². Sklepy, uliczne jedzenie, stragany – wszystko otwarte do późnych godzin. Przechadzając się wieczorami, mogliśmy zdecydowanie poczuć filmowy klimat miasta, spotkać tłum ludzi, neony, świecące reklamy…
MMP_1251Szukając czegoś smacznego i orientalnego, najczęściej wybieraliśmy lokale Dim Sum. Są to knajpy podające lekkie przekąski, takie jak pierożki na parze z różnym nadzieniem, noodle czy ryż z dodatkami. Najsmaczniejsze miejsce, w jakim byliśmy to Tim Ho Wan Sham Shui Po, lokal należący do najtańszych restauracji z jedną gwiazdką Michelin. 😉 Koniecznie trzeba spróbować BBQ Pork Buns!

Największe wrażenie z punktów widokowych zrobił na nas Victoria Peak. Wzgórze, z którego widać wyspę Hongkong i półwysep Kowloon. Pomijając sam krajobraz wielkich budynków, świetną atrakcją są trasy trekkingowe. Spacerowaliśmy szlakami, które momentami przypominają zarośniętą dżunglę.

3,2,1 bungee!

W dzień skoku popłynęliśmy promem do Makau, które śmiało można nazwać chińskim Vegas. To wymarzone miasto na wędrówki. Jest odwiedzane średnio przez ok 2,5 miliona ludzi rocznie, z czego 70% to Chińczycy i mieszkańcy Hong Kongu, co widać na każdym kroku.

MMP_0520Po szybkim zwiedzaniu udaliśmy się na Macau Tower. Cała wieża ma 338 metrów, natomiast skok na bungee ma miejsce na wysokości 233 metrów. Patrząc w dół naprawdę nabawiłem się strachu! Zacząłem wypełniać papiery, założyłem szelki i chwilę później zostałem zaproszony na taras. Czekając na swoją kolej zacząłem się powoli przyzwyczajać do widoku z wieży, spoglądając jak inni śmiałkowie szybują w dół z zawrotną prędkością.

Muszę przyznać, że stres był duży. Od momentu zapięcia liny wszystko działo się tak szybko, że nawet nie miałem chwili na zastanowienie, czy chcę skoczyć, czy może lepiej posiedzieć przy piwie… na ziemi. Najgorszy moment? Kiedy wiedziałem, że nie mogę już zrobić kroku w tył. A potem już jakoś leci – dosłownie. Po skoku pomyślałem jedno –  “kawy dzisiaj nie będę potrzebował”. 🙂

Pożegnanie z Azją

Ostatni dzień wyjazdu poświęciliśmy na zwiedzanie wyspy Lantau, na której znajduje się największy na świecie posąg siedzącego Buddy, wykonany z brązu. Oprócz klasztoru Po Lin udało nam się dojechać do rybackiej wioski Tai O. MMP_1330Domy na palach, wąskie uliczki i cisza. Tego nam brakowało po kilku dniach spędzonych w wielkich blokowiskach. Będąc w Tai O, warto wybrać się na wycieczkę oferowaną przez wielu rybaków. Na rejsie można zobaczyć różowe delfiny, ale trzeba mieć szczęście, ponieważ w ostatnich latach ich populacja znacznie zmalała. Nam akurat los sprzyjał.

Opuszczając Chiny i kierując się na samolot powrotny do Warszawy, zabraliśmy ze sobą bagaż pozytywnych wspomnień i niezapomnianych przeżyć. Hong Kong to miejsce zdecydowanie warte polecenia i zobaczenia. Wakacje za pasem, więc każdego, kto nie miał jeszcze okazji wyruszyć do Chin, namawiamy do odwiedzenia tego miejsca. I dla odważnych – skoku z Macau Tower. 🙂

Wasze komentarze: