Czy automatycznie znaczy mądrze?

Czy automatycznie znaczy mądrze?

Maj 17, 2019

Oddychanie, przytakiwanie znajomym w sztucznym potwierdzeniu, że jednak się ich słucha, czy bezrefleksyjne przewijanie tablicy. To jedne z wielu rzeczy, które robimy bez skomplikowanych procesów myślowych i… stąd pytanie – czy to, co automatyczne, zawsze jest równoznaczne z bezmyślnym procesem odtwarzania?

Nie odkrywając Ameryki – w dobie, gdy Internet i smartfon u boku stały się bardziej powszechne od bułki z masłem i kawy o poranku, wachlarz zachowań, które robimy z automatu zdecydowanie się powiększył. Do standardowego otwierania i zamykania lodówki (z nadzieją, że coś tam się jednak pojawi w międzyczasie) doszły te wszystkie ciężko wytłumaczalne przyzwyczajenia, które wykształciły się po naszej dłuższej relacji ze smartfonem. Ciężko uwierzyć?

No dobra, oto lista kontrolna – zacznijmy jednak od tych klasycznych nawyków, kończąc na zepsuciu przez media społecznościowe i aplikacje na dosłownie każdą czynność życiową. Oto sentymentalno-gorzkie refleksje – chusteczki w pogotowiu!

Bycie bohaterem w wymyślonych kłótniach

Błyskotliwość, która nawiedza Cię zazwyczaj pod prysznicem lub podczas słodkiego układania się do snu (zamiast w czasie ognistej wymiany zdań na temat ostatnich odcinków Twojego ulubionego serialu) to z pewnością jeden z większych bólów egzystencjalnych. Batalia na trafne riposty z mniej lub bardziej realnym przeciwnikiem, w których okazujemy się zwycięzcami. Przeciwnik bezbronny, a Ty na tyle celny, że zamiast sięgać po szampon, ręka automatycznie wędruje do przybicia sobie piątki za unicestwienie wroga w ukropie gorących strumieni.

Uśmiechanie się do psów, całkowicie ignorując ich właścicieli

To jasne, że wraz z zobaczeniem czworonoga pojawia się bezwarunkowy odruch, a w zasadzie bezwarunkowa chęć na pogłaskanie tego kudłatego słodziaka. Nawet jeśli to się nie uda, a słodziak jest oddalony – to i tak mimowolnie próbujesz złapać jego wzrok, słusznie lub mniej słusznie – całkowicie unikając oczu tego szczęśliwca, który aktualnie prowadzi go na smyczy. Kto tak nie robi, niech pierwszy rzuci piłką.

Zwiedzasz swój dom, w trakcie jednej, długiej rozmowy przez telefon

Kiedy po długiej przerwie w końcu decydujesz się na telefon do rodziców, to niezależnie czy prowadzisz podniosłą przemowę o tym, że tosty z serem przez siedem dni w tygodniu to wartościowy jadłospis, czy tłumaczysz swoją przemyślaną inwestycję w bitcoiny (oba fakty mogą być ze sobą powiązane) to z pewnością liczysz się z długim zawieszeniem na słuchawce. W tzw. ‘międzyczasie’ zaczynasz zwiedzać wszystkie zakątki swojego domu, wydeptując klapkami ścieżkę w kuchni pośród okruchów, płynnie przechodząc do przedpokoju, w którym mimochodem odkrywasz schowek na miotły i zagubione bez śladu notatki ze studiów.

Znalezienie idealnego filmu do obiadu

Multitasking wciąż jest w modzie, a co za tym idzie – jedzenie zapiekanki wpatrując się na przemian bezmyślnie w ścianę, to w talerz lub po prostu rozmawiając z drugą osobą, stawia Cię na szarym (dolnym) końcu drabiny społecznej. Stąd też nagła potrzeba przyprawienia każdego posiłku kolejnym serialem, wideorecenzją, unboxingiem lub Q&A. Zanim jednak znajdujesz odpowiedni materiał, Twój obiad dawno zdążył zmienić temperaturę i stan skupienia, jednak koniec końców jesteś na bieżąco z fabułą i toksycznością Internetu.

Cykliczne otwieranie tej samej aplikacji i przewijanie tablicy

Dwie czynności, które są ze sobą równie ściśle powiązane, co przejazd taksówką i unikanie niewygodnych tematów w czasie rozmowy z kierowcą GDY JEDNAK do tej rozmowy dojdzie. Może po części jest temu winna prokastrynacja, a po części zwyczajny fakt uzależnienia. To nic, że po raz czwarty widzisz zdjęcia z wakacyjnego wypadu sąsiada do Grecji i osiągasz kolejny poziom w sprawnym operowaniu kciukiem, gdy pojawia się gorąca dyskusja na grząskie tematy polityczne. Po szóstym razie dochodzi do Ciebie myśl, że rzeczywiście jest to bezsensowne.

Do powyższej listy z pewnością dodalibyśmy jeszcze odhaczanie każdego powiadomienia, które nawiedzi Twój telefon, upewniając się z bezlitosną skutecznością, że żadna czerwień nie wisi nad jakąkolwiek z aplikacji. Podobny poziom brutalności stosowany jest wobec każdego regulaminu użytkowania, który jest akceptowany zanim strona na dobrze zdąży się załadować.

No dobra, to jaki werdykt?

Niezależnie, czy ‘automatyka’ dotyczy codziennych, niezobowiązucych czynności, czy nieco bardziej zaawansowanych procesów – same w sobie nie wydają się specjalnie przemyślane (oddychanie nie było brane w kalkulacjach!). Podobnie jak próba wyrobienia nawyku pamiętania o regularnym opłacaniu rachunków i doładowaniu konta. Po co to? Na co to komu? Z tego całego chaosu i nieprzemyślanych decyzji SUBTELNIE wyłania się nasz proces AUTODOŁODOWANIA, a więc samoistnego zasilania Twojego konta. I tu przechodzimy równie subtelnie do kolejnych pytań.

Czy proces ten rodzi to bóle egzystencjalne?

Help Desk nie odnotował jakichkolwiek przypadków.

Czy poczujesz się z tym źle?
Podobnie jak wyżej – nie stwierdzono. Rzecz jasna – wszystko jest zależne od Twoich środków na koncie.

Czy jest to bezsensowne?
W żadnym stopniu!

Czy JEST TO MĄDRE?
Ty nic nie robisz, konto jest aktywne i wpadają bonusowe GB. Z pewnością nie możesz liczyć na nominację od komisji noblowskiej, ale z większą pewnością możesz przyznać, że była to mądra decyzja!

O samym procesie możecie poczytać więcej tutaj: bit.ly/AutodoMV
A w przypadku jakichkolwiek pytań, czy wątpliwości – z automatu możecie uderzać do naszego Help Desku lub w komentarzach poniżej!

Wasze komentarze: