Blog Mobile Vikings
Mobile Vikings ocenia AC: Valhalla

Granie godne Vikinga, czyli Valhalla na PS5

Jak już doskonale wiecie – nasza załoga ma dość szerokie spektrum zainteresowań, czego dowodem może być chociaż ostatni charytatywny stream z Cyberpunkiem 2077. Pokochaliśmy rozległe otwarte światy i zbyt długie sesje przed konsolą. 🎮 Stąd już prosta droga do wpadnięcia w objęcia gry, do której duchowo i tematycznie prawdopodobnie nam najbliżej. Bingo. Mowa o kolejnej odsłonie Assassin’s Creed o podtytule Valhalla, która tym razem wrzuca nas do mroźnej Skandynawii w mniej lub bardziej gościnnym otoczeniu nordyckich bogów. 🧙‍♂️

Jak też dumnie głosi spoiler w tytule – w skórę Vikinga weszliśmy już na nowej generacji konsol. I o ile Night City zdecydowaliśmy się przetestować na Xbox Series X, tak wirtualne wyprawy ku Valhalli postanowiliśmy przeprowadzić na PlayStation 5. Potraktujcie więc poniższy tekst jako wypadkową recenzji samej gry, jak i najnowszego sprzętu od japońskiego giganta. Nie spodziewajcie się jednak technicznego maglowania konsoli, jak i serwowania wykresów wydajności. 📈 Możecie za to liczyć na wrażenia Vikinga, który śledzi ten rynek na tyle długo, żeby pamiętać gry nagrywane na kasetach magnetofonowych. Czujcie się więc ostrzeżeni, momentami może być nieco sentymentalnie.

Cierpliwość jest cnotą, no ale bez przesady.

Nie będziemy tutaj specjalnie odkrywczy, ale cykl życia konsol diametralnie różni się od tego, którym charakteryzują się smartfony. 👶👵 Naturalnie nie odmawiamy spektakularności rokrocznym premierom flagowców, niemniej ma się to nijak do poziomu ekscytacji, jaka towarzyszy pojawieniu się nowych konsol. PS5 w tej materii nie była wyjątkiem. Premiery konsoli wypatrywano z takim samym poziomem niecierpliwości, co w ogóle jakichkolwiek informacji na jej temat. Wszystko to było dawkowane szczątkowo i w zasadzie do kilkunastu tygodni przed premierą nie było jasne, kiedy, w jakich wersjach i formie sprzęt zadebiutuje. A gdy już te detale były znane, pozostało liczyć na łut szczęścia, a konkretnie zdobycia swojego egzemplarza sprzętu, który finalnie ostatecznie 19 listopada.

I wtedy wchodzi ona, cała na biało.

Co tu dużo mówić – Odyn nam sprzyjał, bo konsolę udało się upolować przy drugim podejściu na początku grudnia, co też samo w sobie stanowiło nie lada wyczyn. 🤸‍♂️ Niemal 6 kg wagi jest pierwszym dowodem tego z jak pokaźnym kawałkiem technologii mamy do czynienia, choć najbardziej obrazowo wielkość oddaje porównanie do jej poprzedniczki. My zaś posłużyliśmy się niezawodną skalą w postaci banana oraz… naszej karty SIM. Internet dostarczył już wystarczającą ilość memów odnoszących się do designu, niemniej podobnie jak w wielu pozostałych kwestiach – werdykt zależny jest od gustu i przyzwyczajenia. W pierwszym przypadku mamy zauroczenie, w drugim (nie mając już bezpośredniego porównania obok siebie do PS4) – całkowicie przywykliśmy do majestatycznego białego kształtu pod telewizorem. 📺

PS5 Valhalla

Mocniej, lepiej, szybciej.

Co oczywiste, na ten moment sama konsola nie dysponuje jeszcze tytułami, które mogłyby ukazać pełnię jej możliwości (no może z wyjątkiem najnowszej odsłony Spider-Mana i przebudowanej wersji gry dla masochistów – Dark Souls). Niemniej gry z PS4 są grywalne w ramach wstecznej kompatybilności, co też dostarcza dowodów i namiastkę przeskoku technologicznego. Sama obecność dysku SSD zdecydowanie skraca czas wczytywania tytułów, co też uniemożliwia szukanie dodatkowych rozrywek w czasie wczytywania rozgrywki i sprawdzania wszystkich możliwych mediów społecznościowych. 🤳 Wszystko dzieje się wystarczająco szybko, a wznowienie gry jest błyskawiczne. Gdy już się do tego przywyknie – powrót do poprzedniej generacji wydaje się jak powrót do wyczynów fotograficznych na telefonach sprzed piętnastu lat. Całość to przemyślana ewolucja elementów, które bardzo dobrze funkcjonowały dotychczas. Począwszy od konstrukcji pada (różnie stopnie wibracji przy grze Astro’s Playroom to ciekawa zapowiedź tego, jak może to zostać wykorzystane w przyszłości) po sam interfejs konsoli. Przeskok jakościowy jest widoczny, a to dopiero i tak początek drogi. 🛣️

No dobrze, to jak to jest być tym Vikingiem?

Assassin’s Creed: Valhalla to najnowsza odsłona serii (nawet jako fan straciłem już rachubę 🧮), która bierze na ruszt kolejny okres historyczny, wrzuca nas w skórę protagonisty gotowego odmienić losy ówczesnego świata, dając przy tym masę pobocznych aktywności zadań i rozwijania postaci. To telegraficzny skrót, jednak każda nowa część to stopniowa (ale nie drastyczna) ewolucja różnych mechanik. I tak jak zaczynaliśmy od wpół otwartego świata i znikomej ingerencji w postać, tak obecnie jesteśmy wrzucani w rozległy świat pełen znaczników i misji z obszernym systemem rozwoju bohatera. W Valhalli jest nim Eivor (postać żeńska/męska do wyboru), który z zgodnie z wikingowym rodowodem – rusza w śiat w poszukiwaniu żyźniejszych gleb i bogatych opactw. 💰

Żeby jednak ponownie nie wpaść w nurt modelowej recenzji, postanowiliśmy odszukać w grze mechaniki, które możecie znaleźć również w Mobile Vikings. W niektórych przypadkach należy mocno przymrużyć oczy.

Po pierwsze: społeczność jest najważniejsza 🧑‍🤝‍🧑

Pewnego rodzaju novum w najnowszej odsłonie jest osada. Nie będziemy zastępować Wikipedii w dostarczaniu definicji, jednak sama wioska stanowi jeden z istotnych elementów funkcjonowania społeczności. Stopniowo wraz z rozwojem fabuły, a i też łupienia kolejnych osad – nasze osiedle staje się solidnym dostawcą map z cennymi artefaktami, dodatkowych Vikingów do boju, czy finalnie znacznie lepszy ekwipunek do wykorzystania. Wszystko to przy założeniu, że sami nieco poświęcimy się na rzecz rozwoju kolejnych budynków funkcjonujących w osadzie. Reasumując: inwestycja w dobrze funkcjonującą społeczność działa z korzyścią dla obu stron. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Po drugie: czym byłby żywot Vikinga bez podbojów? ⚔️

Pytanie z kategorii retoryczne, poprosimy na siebie. Najazdy na fortyfikacje i opactwa stanowią chleb powszedni w grze. Drakkar w pogotowiu, ekipa Vikingów na podorędziu i zadęcie w róg pełnym płucem. 📯 Ot, standardowy weekend na emigracji. Cel i przebieg takich eskapad niezmiennie pozostaje taki sam, a wisienką na torcie pozostają naturalnie złupione skarby. No to gdzie odnajdujemy analogię? Równie łatwo i przyjemnie wygląda proces zaciągnięcia znajomego na nasz pokład i odbicie go z rąk innego operatora. Pamiętacie, że możecie to zrobić błyskawicznie dzięki Viking App i V2V? Zgadza się, to także było pytanie retoryczne.

Po trzecie: kumuluj to, co dobre 📈

Gigabajtów na koncie nigdy za wiele, dlatego warto wyposażyć się w kumulację. Z podobnego założenia można wyjść w Valhalli, gdzie może nie idziemy aż w tak hurtowe chomikowanie, a obiektem “kolekcjonerstwa” są wojownicy, którzy wspomagają nas podczas wspomnianych podbojów. 👊

Po czwarte: …tatuaże? ☸️

A tak, możesz je odblokować w grze, jak i w naszym sklepie za odpowiednią ilość gigabajtów. W grze naturalnie gigabajty nie okażą się pomocne ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Czy polecamy taki duet na (jeszcze) długie wieczory i wciąż obecny dystans społeczny? Odpowiedź (jak zapewne się domyślacie) jest twierdząca w obu przypadkach. PS5 nie stanowi żadnego zaskoczenia dla osób, które na dobre zaprzyjaźniły się z poprzedniczką. Z jednej strony nie jest to jeszcze ten moment, aby pokazać pazury w postaci grafiki, czy zaskakujących mechanik (choć tak jak wspomnieliśmy – adaptacyjne spusty robią wrażenie), tak przykładowo różnica w płynności i wyglądzie przywoływanego wcześniej Cyberpunka w stosunku do wersji z PS4 to praktycznie niebo a ziemia. ✨ A sam Asasyn? To ten sam, doskonale znany fast-food z rozległym światem i masą pobocznych aktywności. I będąc już konsekwentnym w tej analogii – pomimo tego, że wiemy doskonale na co się piszemy, to przygoda w Valhalli ponownie wciąga na kilkadziesiąt godzin, zachwycając klimatem i krajobrazami. Jeśli więc chcecie poczuć się pełnoprawnymi Vikingami w nieco innej formie (wiadomo, że jedna z opcji to posiadanie numeru u nas na pokładzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)) to śmiało możecie wsiadać na ten wirtualny drakkar.

Dodaj komentarz