Blog Mobile Vikings
Viqueen Kamila na home office

Bez spodni, ale w hełmie – rok na home office w Mobile Vikings

Trudno w to uwierzyć, ale mija właśnie rok, odkąd do zarządu zarówno naszej, jak i innych firm dołączył nowy członek, który od razu zaczął rozdawać wszystkie karty. 🃏 Koronawirus rozkazał zamknąć nasze biuro, wysłać wszystkich pracowników do domów i… jakoś sobie z tym wszystkim poradzić. Jak Vikingowie wywiązali się z zadania sterowania całą siecią komórkową na home office? 

😷 MARZEC 2020 😷

Wirus w Polsce. Wirus we Wrocławiu. Lockdown, puste ulice, torby wypchane makaronem. 🧻 I całe mnóstwo pytań: co teraz będzie, jak działa ten cały home office, czy ktoś straci pracę, jak zdezynfekować banana, skąd wziąć rękawiczki, jak bezpiecznie pakować karty SIM, czy budzik 5 minut przed pracą wystarczy, kupić babci zapas masła czy margaryny, jak zorganizować ważne spotkanie bez spotykania się?

Kto miałby sobie poradzić z tymi wyzwaniami, jeśli nie wirtualny operator? 💪 To dzięki profilowi naszej działalności, dla Was, Vikingowie, nie zmieniło się nic. HelpDesk bez żadnej przerwy w swojej dostępności zaczął odbierać telefony w piżamach, a cała reszta działała tak, jak funkcjonowała zawsze, czyli w pełni online – od zamawiania kart, przez doładowania, po uzyskanie pomocy. Ten ostatni aspekt naszej działalności przybrał zupełnie nowy wymiar dzięki inicjatywie Viking Support. ⛑️ Zaczęliśmy pomagać nie tylko w sprawach związanych z telekomunikacją i naszą ofertą oraz nie tylko naszym Vikingom. O tym, co konkretnie zrobiliśmy, kogo i jak wsparliśmy w czasie pandemii, możecie poczytać tutaj. Działo się wiele dobrego…

…ale bywały i gorsze momenty – nie dla Mobile Vikings jako firmy, bo musimy przyznać, że 2020 był dla nas rokiem wyjątkowo szybkiego rozwoju. 📈 Gorzej radziliśmy sobie z pandemią jako ludzie. Tak jak reszta społeczeństwa zamknięci w domach, z zacierającą się granicą między pracą a życiem prywatnym, zestresowani chorobą czyhającą za oknem na nas i naszych najbliższych. Zresztą sami pamiętacie tę frustrację i to, jak sobie z nią radziliście. U nas przybrało to formę protest songu. 🎼 I tak minął rok…

😎 MARZEC 2021 😎

Mamy 18 marca 2021. Nasze biuro już od kilku miesięcy jest otwarte dla chętnych, którzy to przemykają w maseczkach między swoimi pokojami a toaletą i kuchnią obwarowanymi płynami do dezynfekcji. 🧼 To zaledwie ułamek naszej załogi – większość ekipy pozostaje na home office – zintegrowała się ze swoimi domowymi kanapami i fotelami, a operacja odrywania żywej tkanki od welurowego obicia odbywa się zaledwie parę razy w miesiącu, kiedy wyjątkowo wypada pojawić się w biurze. Na spotkaniach online czujemy się swobodnie niczym netrunnerzy w Cyberpunku. 🌐 Rozpoznajemy już poszczególne pokoje w mieszkaniach współpracowników, nie przejmujemy się perfekcyjnym makijażem i kocimi ogonami zasłaniającymi kadr. 

Wszystko działa. Nawet nasza psychika, która przejechała przez wertepy kryzysów i jakoś wyjechała na drogę nowej normalności. Może tylko zdarza nam się pracować w dziwnych godzinach, a drzemać w jeszcze dziwniejszych. 😴 I tęsknimy za wakacjami z prawdziwego zdarzenia lub zjedzeniem czegoś na miejscu.

Ale co to znaczy – my? W końcu każdy z nas przetrwał ten czas po swojemu. Oto, jak rok pracy zdalnej wspomina dwoje Vikingów, których łączy co prawda imię, ale różni temperament i rodzaj wykonywanej pracy.

🔢 2020 oczami Vikinga Kamila 🔢

Viking Kamil to nasz pokładowy analityk. Bywa, że więcej czasu spędza z liczbami, niż z ludźmi, a poproszony o kilka przemyśleń na temat roku spędzonego na home office zareagował… pełnym raportem zawierającym tabele i wykresy. 📊 Tak było, nie zmyślamy. Spójrzcie na przykład na to, jak wyglądał stosunek dni przepracowanych przez Kamila w biurze do tych, które spędził w domu:

Marzec-Grudzień 2020Liczba dni%
Home Office15684%
Office2916%
SUMA185*100%
*Faktyczne „roboczo-dni” – nie uwzględniają różnego rodzaju nieobecności (głównie urlopowych).

W marcu, kwietniu oraz przez prawie cały maj Kamil nie pojawił się w biurze – odpowiada to oczywiście obowiązywaniu pierwszego lockdownu. Podobnie było podczas drugiej fali, gdy biurowe krzesło Kamila stało puste przez niemal cały październik i listopad. 🪑

Nasz Viking Analityk doszedł do wniosku, że w pracy spełnia się na dwóch poziomach – jednym jest potrzeba koncentracji, drugim zaś potrzeba socjalizacji. W tym pierwszym przypadku chodzi naturalnie o ściśle techniczną pracę z danymi, która, jak ocenił, zajmuje mu około ¾ czasu. ⏲️ Pozostała ćwiartka wymaga jednak kontaktu z ludźmi – dyskusji, wymiany opinii, zespołowej pracy koncepcyjnej. Czy zatem Viking Kamil nie powinien być zachwycony, że może sobie spokojnie dłubać w domu w tych swoich tabelkach? Jego odpowiedź znów pokazała, że jest to rasowy analityk. Otóż tak. 🤓 Ale jedynie w krótkoterminowym ujęciu, gdyż na dłuższą metę zauważa, że home office obarczony jest swego rodzaju niewidocznymi kosztami w postaci ograniczenia ilości i jakości interakcji z innymi. 

Podsumowując: doceniam możliwości płynące z pracy zdalnej i chciałbym z nich korzystać, jednak nie wyobrażam sobie abym w świecie post-covidowym (to będzie jeszcze taki, tak?) nie spędzał więcej czasu w biurze niż ma to miejsce obecnie – w szczególności ze względu na zespół jaki tworzymy.

🤳 2020 oczami Viqueen Kamili 🤳

Viqueen Kamila, która zajmuje się naszym vikingowym Instagramem, wydaje się być po drugiej stronie na skali temperamentu – jak sama mówi, jest raczej osobą ekstrawertyczną:

Zacznę od tego, iż wydaje mi się, że jestem raczej osobą ekstrawertyczną.

Przed pandemią Kamila pracowała praktycznie wyłącznie z biura i zdecydowanie doceniała towarzystwo innych biurowych Vikingów. 🧑‍🤝‍🧑 Początek pandemii upłynął jej pod znakiem trudnej adaptacji do warunków pracy zdalnej: 

…net nie śmiga tak szybko jak w biurze, także parę załamań nerwowych było jak widziałam, że dany plik prześle mi się na dysk za 7 godzin. Kogoś zrywa, kogoś tu nie słychać – googlemeetowski klasyk.

Frustrujące techniczne problemiki w większej ilości potrafią jednak nieźle siąść na psychikę – na szczęście na straży dobrostanu naszej Viqueen stanął prawdziwy bohater w postaci psa Burbona. 🐶 Zawsze gotowy oderwać zapracowaną właścicielkę od komputera i przegonić po parkowej alejce. Wydaje nam się, że niejeden Viking przetrwał lockdown dzięki czworonogowi. Kamila nie tylko przetrwała, ale po roku pracy zdalnej złożyła też silną deklarację:

KOCHAM HOME OFFICE. Z ręką na sercu przysięgam, że nie wiem jak mogliśmy kiedyś w pokoju pełnym ludzi jakkolwiek się skupić. To, że nie muszę się rano zbierać, dojeżdżać, wydawać pieniędzy na lunch sprawiło, że mój portfel odetchnął, a ja już polubiłam moją spokojną rutynę domową.

Co ważne, praca zdalna nie wiązała się ze spadkiem efektywności – w przypadku Mobile Vikings wręcz wydarzyło się zupełnie na odwrót. 🙃 Jak to możliwe? Dla Kamili kluczowe okazało się wprowadzenie samodyscypliny i szeregu zasad:

  1. Wydzielenie sobie stanowiska pracy (broń boże na łóżku – plecy RIP).
  2. Niepracowanie w pidżamie.
  3. Nastawianie budzika na tę godzinę co przed kwarantanną.
  4. Ogarnięcie wcześniej, co będzie jadła.

Jak Viqueen Kamila ocenia swój rok pracy na home office?

Także z okazji rocznicy powiem tyle, że dużo się zmieniło – ja, która myślała że uschnie bez ludzi, dała jednak radę i odkryła, że praca na home office is the new office!

Jak łatwo policzyć, vikingowa ocena systemu pracy na home office wynosi 8,67/10 z plusem i koroną. Jest fajnie, róbmy tak dalej – ale każdy z nas od czasu do czasu tęskni za biurem i wszyscy czekamy na moment, gdy spotkamy się w pełnym składzie twarzą w twarz, nie ekranem w ekran. 💏 A jak wyglądają Wasze doświadczenia z pracy w domowym zaciszu – to wygrana na loterii życia czy raczej przekleństwo?

Dodaj komentarz