Blog Mobile Vikings
recenzja motorola edge 30 fusion

Motorola Edge 30 Fusion – recenzja

Motorola Edge 30 Fusion obiektywnie nie jest najlepszym wyborem w swojej klasie, ale ma w sobie “to coś”! Czaruje figurą i bezproblemowością 🧙‍♂️.

250gb internet Baner Trial

Motorola – czego możemy oczekiwać po tej marce

Motorola miała od kilku lat potężny dylemat: “czy lepiej być najlepszym ze średnich, czy średnim wśród najlepszych?”. Nie wiem jak Wy, ale ja tam się identyfikuję – też borykałem się z tego typu rozterkami. Na tym jednak analogie się kończą, bo akurat nigdy nie produkowałem rewelacyjnych niedrogich smartfonów, ani tym bardziej przeciętnych drogich. 

W przeciwieństwie do Motki. Ona od dawien dawna słynie z porządnych modeli za około 1000 złotych, które wystarczą na kilka lat i uchodzą za dość niezawodne, ale przy okazji widać, jak zżera ją ambicja, by wkroczyć na salony flagowcami 💪. Niestety, jej droższe dzieła ostatnio nie wytrzymywały porównań z konkurencją – i funkcjami nie olśniewały, i wyglądały jakoś nie tak, i zdjęcia robiły bez szału. Do teraz! 

Ile kosztuje Edge 30 Fusion i czy jest warta swojej ceny?

Edge 30 Fusion kosztuje 2999 złotych. To sporo, ale jeszcze dość rozsądnie – żeby sobie taką sprawić, wystarczy obrobić pół wioski, a nie trzy. W tej cenie dostajecie telefon bardzo dobry, a co najważniejsze: wyjątkowo ładny. Bo wiadomo, gdyby Vikingom nie zależało na stylu, nie nosiliby tak idealnie przystrzyżonych bród, i nie oszczędzali na podbitych terenach barberów 🧔. 

Matowe, nieco szorstkie w dotyku plecki są i praktyczne, i urocze, a cała konstrukcja sprawia wrażenie delikatnej 🦋, ale równocześnie solidnej. Do tego telefon jest lekki i świetnie leży w dłoni, mimo całkiem sporego akumulatora. Mnie bardzo podoba się również leciutko zagięty ekran, który nie pełni wprawdzie żadnej funkcji, ale dodaje Fusion elegancji. 

Największe zalety Motoroli Edge 30 Fusion

Właśnie, wyświetlacz i głośniki – pierwsza klasa. 6,5-calowy OLED, a do tego dźwięk stereo byłyby godne nawet jeszcze droższego urządzenia. Szkoda, że nie zmieścił się mini-jack, no ale nie można mieć wszystkiego. 

Czas działania nie zawodzi – w 40 minut to ledwo co zdążycie warkoczyki na tych Waszych pięknych brodach zapleć, a Motorola naładuje się do pełna. By ją rozładować, musicie jej intensywnie używać przez około dobę. A gwarantuję, że będzie Wam się chciało!

Jako że właśnie kończę 30 lat, ostatnio zacząłem bardzo doceniać dostojne synonimy słowa “stary”. Mój ulubiony to chyba “doświadczony”, tak więc za wydajność Motki odpowiada doświadczony procesor Snapdragon 888+, co akurat, nieironicznie, stanowi ogromną zaletę. To zeszłoroczny układ z najwyższej półki – na co dzień nie zauważycie żadnej różnicy w płynności działania względem nowszego Snapdragona 8 Gen 1. Powiedziałbym nawet, że 888+ mniej się grzeje i jest bardziej niezawodny. A z polskiego na vikingowe: Edge 30 Fusion wykona wszystkie Wasze polecenia w okamgnieniu i działa tak, jak powinniście oczekiwać po urządzeniu za tyle pieniędzy.

Ciekawe opcje dostępne w nowej Motoroli 

Bardzo fajny jest również system – niby to prawie czysty Android, ale producent wzbogacił go o kilka ciekawych opcji personalizacji wyglądu, tryb komputerowy, który odpala się po podłączeniu do monitora i jest przydatny przy oglądaniu filmów czy fotek, oraz o skróty do najważniejszych funkcji. Ot, choćby latarkę włączacie dwukrotnie “ciachając” pionowo telefonem. Tak, dokładnie tak jak toporem 🪓. A dwukrotne stuknięcie palcem w plecki uruchamia wybraną przez Was aplikację.

oferta na karte Baner Trial

Została jeszcze kwestia zdjęć 🤳. Jeśli chodzi o aparaty, Motorola nigdy za mocarza nie uchodziła, ale tu jest całkiem nieźle. Wprawdzie zabrakło teleobiektywu, ale zdjęcia z głównego i szerokiego kąta – nawet wykonywane w nocy – prezentują się naprawdę w porządku. Selfie zresztą też. No i milutko, że w telefonie za 3K nie zabrakło nagrywania filmów w 8K. To nie zdarza się często! Nie do końca przekonuje mnie tylko parę funkcji związanych stricte z oprogramowaniem – tryb portretowy czasem wycina sylwetki z tła sprawnie jak 4-letnie dziecko trzymające po raz pierwszy nożyczki, a na selfie moja twarz często jest wymuskana i wygładzona aż do przesady. Może telefon widzi, że nie mam brody uplecionej w warkoczyki i stara się jakoś ratować moją prezencję? 🤷

Gdybym miał wybierać telefon za 3000 złotych… wybrałbym pewnie Samsunga Galaxy S21 FE, który dostał certyfikat wodoszczelności i teleobiektyw. Edge 30 Fusion to jednak jedno z tych urządzeń, z których po prostu niesamowicie miło się korzysta, i łatwo przymknąć oko na braki. Zresztą, widziałem już Fusion na promocji za 2400 złotych, a za tę kasę brałbym bez zastanowienia! Tak dobrej Motoroli na wyższej półce nie było od ładnych paru lat. 

Michał Pisarski

Nowymi technologiami i starymi grami pasjonuję się od zawsze, a zawodowo narzekam na smartfony od ośmiu lat. Na moim kanale YouTube i blogu Vikingów staram się jednak pokazywać te najbardziej wyjątkowe, które zarażają miłością do gadżetów

Najnowsze artykuły