Co oznacza literka „e” w iPhone 16e?
W Apple nie chcą zdradzić, czy literka “e” w nazwie iPhone 16e miała oznaczać essentials, everyone. Czy może po prostu zmieszane “eeee?”, które wydają z siebie ludzie po zobaczeniu jego ceny.
Gdzie jest następca iPhone SE?
Latami czekaliśmy na pełnoprawnego następcę iPhone’a SE, czyli na nową wersję najtańszego iPhone’a – takiego, który pozbywa się wszystkich zbędnych bajerów, a w zamian oferuje topową wydajność, system iOS i wiele lat aktualizacji w bardzo dobrej cenie. No i se jeszcze poczekamy.
iPhone 16e – najtańszy, ale czy opłacalny?
Bo iPhone 16e to coś nieco innego. Owszem, nadal kosztuje najmniej ze wszystkich nowych modeli w ofercie producenta. Ale i tak sporo, a kompromisów w nim nie brakuje. Aż czasami wydaje się, że powstał tylko po to, byśmy przeklęli pod nosem i stwierdzili, że lepiej już dołożyć te parę stów do wyższej wersji. Bo jak Viking w coś wchodzi, to na sto procent! A amerykański najeźdźca sprytnie ten fakt wykorzystuje.
Brak dynamicznej wyspy? Dla wielu to nie problem
Gdyż iPhone 16e to taki iPhone na 50%, bo trochę się boją. Trochę się boją, że gdyby był zbyt atrakcyjny, to zaszkodziłby sprzedaży zwykłych szesnastek.
Nie przeszkadza mi, że zabrakło w nim dynamicznej wyspy, czyli tej pastylki na ekranie, która czasem pokazuje użyteczne informacje. Zamiast niej mamy wcięcie, jak w starszych modelach. Nie przeszkadza mi, że wyświetlacz pod tym wcięciem odświeża obraz tylko w 60 Hz, bo większości klientów to nie obchodzi, i tak samo jest w zwykłych iPhone’ach 16. Nie przeszkadza mi, że procesor – mimo że najnowszy – dostał jeden rdzeń graficzny mniej niż pozostałe iPhone’y 16, bo i tak śmiga jak szalony, a jego wydajność wystarczy na wiele lat.
Apple rezygnuje z MagSafe w iPhone 16e
Ale część zmian to już mogliby sobie odpuścić – usunęli rzeczy, które czynią iPhone’a iPhonem. Na przykład magnesy MagSafe, którymi do innych iPhone’ów przyczepiamy akcesoria takie jak powerbanki czy portfele na karty kredytowe, lub to smartfony przyczepiamy do ładowarek, stacji dokujących i uchwytów. Rewelacja i część charakteru iPhone’a. Ale nie wiem po co to chwalę, skoro w 16e poskąpili tych kilku centów na magnesy. I wprawdzie możemy kupić etui z magnesami, ale telefon i tak nie da nam wtedy znać, że zostawiliśmy gdzieś portfel, a ładowanie będzie ograniczone do marnych 7,5W, w porównaniu do nawet 25W w pozostałych wersjach.
Aparat w iPhone 16e
Zdjęcia wychodzą tu typowe jak na urządzenia Apple, czyli powtarzalne, pewne i bardzo ładne. Krótki czas naświetlania, bardzo przydatna funkcja live photo – super, jak zwykle. Ale nie ma szerokiego kąta ani obiektywu portretowego. A prócz nich, zniknęły też niektóre funkcje aparatu – rozbudowany tryb portretowy (tu rozmywanie tła działa tylko na zdjęcia ludzi i zwierząt), nagrywanie filmów sferycznych (teraz mało przydatne, ale podziękujecie za 10 lat, oglądając pamiątkowe wideo w 3D na okularach wirtualnej rzeczywistości), tryb nagrywania cinematic z rozmytym tłem, tryb akcji z ulepszoną stabilizacją, nowe style fotograficzne… Tak, to wszystko poboczne rzeczy, ale na tle każdego innego nowego iPhone’a, ten wydaje się wyjątkowo ogołocony.
Ukryte braki i ograniczenia
Podoba mi się minimalistyczny wygląd plecków, bez ogromnej wyspy na aparaty. Taki czysty, prosty – jak w nowych iPadach Pro. Tyle że do wyboru mamy tylko dwa kolory – biały i czarny. A przecież iPhone’y zawsze słyną z bogatych opcji kolorystycznych! Poza tym, im głębiej szukamy, tym więcej dostrzegamy cięć: brak czipu do dokładnego lokalizowania AirTagów i AirPodsów (a po nieapplowemu: dzięki nim nawigacja prowadzi nas do zgubionych sprzętów z dokładnością do centymetrów), szybkiego Wi-Fi…
Czy warto kupić iPhone 16e czy lepiej dopłacić do 15?
Ogólnie, pod niemal każdym względem, znacznie lepiej wypada starszy iPhone 15, którego zgarniecie w sklepach ledwie za 200-300 złotych więcej. Jedyna większa teoretycznie przewaga 16e to dostęp do Apple Intelligence, czyli nowych funkcji związanych ze sztuczną inteligencją, które i tak nie działają w języku polskim. Ale z vikińskiego obowiązku wspomnę, że po szwedzku i duńsku już są. No i czas pracy, bo 16e wytrzymuje wyjątkowo długo na jednym ładowaniu.
Mnie się wydaje, że to będzie firmofon. Taki wół roboczy na pewnym i stabilnym systemie iOS, który korporacje będą kupowały na tony. Ale dla samotnego Vikinga, za swój własny, uczciwie zdobyty łup? 3000 złotych to za dużo. Tak jak pewnie chciało Apple: jeżeli chcecie iPhone’a, dołóżcie jeszcze trochę do droższego.