BUS_blog

Vikingowie za Wielką Wodą, czyli jak pojechać do Stanów i nie zbankrutować

Wrzesień 11, 2017

Pamiętacie Vikingów z Zielonego Busa? Niedawno wrócili z trzymiesięcznej podróży po Stanach. Przywieźli nie tylko wiele wspomnień i doświadczeń, ale również garść cennych porad. Jak w pięciu krokach zaplanować przygodę na innym kontynencie? Czy trzeba mieć fortunę, żeby podróżować? I jak poradzić sobie z pakowaniem na tak długi wyjazd? Na te pytania niech odpowiedzą sami podróżnicy – zapraszamy do lektury 🙂

➡ Od czego zaczęliście, planując swoją wyprawę?

Na początku zrobiliśmy to, co pewnie wiele osób na naszym miejscu uczyniłoby w pierwszej kolejności. Zajrzeliśmy do internetu, opisaliśmy nasze zamiary i poprosiliśmy o rady na forach i grupach na FB. Z perspektywy czasu i zdobytego doświadczenia wiemy, że nie zawsze znajdzie się tam oczekiwane informacje.  Owszem, czasem trafi się dobra rada, ale trzeba ją wygrzebać spośród setek „nie da się”, „zapomnij o takim planie” i naszych ulubionych czyli „lepiej przygotuj 10.000 $, bo taniej się nie da – wiem, bo byłem tam na wakacjach”.

➡ Skąd w takim razie czerpać informacje?

Polecamy spotkania z ludźmi, którzy mają realną, sprawdzoną w terenie wiedzę. Gdzie ich spotkać? Niemal każde większe miasto organizuje już spotkania z podróżnikami, jest też coraz więcej grup, które były na takiej lub podobnej wyprawie. Najlepiej pisać do nich bezpośrednio. To z reguły ludzie otwarci i bardzo pomocni –  jeden wspólny wieczór przy piwie dostarczy więcej informacji niż dziesiątki godzin spędzonych na wyłuskiwaniu informacji z setek nieprzydatnych i deprymujących komentarzy.

➡ Od samego początku zakładaliście, że do Stanów pojedziecie bez konieczności wydawania dużej ilości pieniędzy. Udało się. Podzielcie się sekretem – jak to zrobiliście?

Wiadomo, że bez odpowiednich funduszy podróżowanie po świecie jest bardzo ciężkie, choć nie niemożliwe. Nie dajcie się jednak zniechęcić „doświadczonym” podróżnikom z wakacji na Florydzie, którzy twierdzą, że bez torby wypchanej dolarami nie da się zwiedzić Stanów.

Jak ograniczyć koszty do minimum i przeżyć niesamowite chwile na Dzikim Zachodzie, bezdrożach Alaski czy upalnej Florydzie? W grupie jest taniej, raźniej i w ogóle lepiej. 🙂 Powinniście więc znaleźć ekipę. Następnie trzeba podzielić wydatki na główne dziedziny:

  1. Transport tam i z powrotem przez Ocean
  2. Ubezpieczenie
  3. Przemieszczanie się na miejscu
  4. Wyżywienie
  5. Noclegi
  6. Atrakcje

Niech każdy z ekipy zajmie się jakiś tematem i postara się oszacować koszty. Oczywiście można znaleźć drogi lot na pierwszej lepszej stronie, ale nie o to chodzi. Jak już wstępnie oszacujecie koszty, zabierzcie się za ich redukowanie o połowę, o trzy czwarte, o 99%! Tak, to możliwe. 🙂

➡ Obawiam się, że nie każdy potrafi wyszukiwać loty za półdarmo.

Jeżeli nie czujecie się w czymś pewnie, znajdźcie kogoś, kto się czuje. Na przykładzie lotów: są osoby, które za drobną opłatą znajdą je za Was. Doświadczeni poszukiwacze pomogą Wam zaoszczędzić masę pieniędzy za bilet. My polecieliśmy tam i z powrotem za 1900 zł.

I tak jest ze wszystkim: ubezpieczenie to duży wydatek w Stanach i Kanadzie. Można łatwo znaleźć pakiety za kilka tysięcy, ale można też rozsądnie ubezpieczyć się na trzy miesiące za mniej niż 400 zł. Można wynająć samochód i być zmuszonym ograniczyć wyjazd do trzech tygodni, bo potem skończy się kasa. Są jednak inne opcje, na przykład… kupić używane auto za Oceanem. Wydaje się to ryzykowne? Ciężkie w wykonaniu lub wręcz niemożliwe? Wszystko jest możliwe, trzeba tylko zacząć działać. Potem jest już tylko łatwiej.

➡ A co z noclegami? Jak bardzo da się obniżyć ich koszty?

Podobnie jak na poprzednich wyprawach, tak i teraz zdecydowaliśmy się na noclegi za darmo, czyli na dziko. Podzieliliśmy się tym pomysłem w grupie o tematyce podróży po USA. Słowa, które najlepiej oddadzą ogólny wydźwięk komentarzy to „Absolutnie niemożliwe!”, „Tam każda ziemia do kogoś należy, pogonią was i to ze strzelbami!”, „To policyjne państwo, za drugim spotkaniem z policją trafiacie do więzienia za włóczęgostwo!”. Nie dajcie się zniechęcić hejterom! Trochę racji w tych wypowiedziach było – owszem, sporo tam policji, z tym że bardzo przyjaznej i chętnej do udzielenia wszelkiej pomocy, w tym udzielania informacji o tym, gdzie można się zatrzymać na noc lub co warto zobaczyć w okolicy. A znalezienie darmowych noclegów na porządnych parkingach jest dziecinnie proste. Tak jak w Europie mamy park4night.com, tak w Stanach doskonale działa freecampsites.net.

➡ Okej, transport i spanie już załatwione, ale co z opłacaniem atrakcji? W końcu właśnie po to się podróżuje, żeby z nich korzystać.

Zróbcie listę punktów, które chcielibyście odwiedzić. Potem wybierzcie jedną trzecią, z której zrezygnujecie w wypadku braku czasu. Następnie określcie kolejną część, która stanowi dla Was absolutne sedno wyprawy i której nie przegapicie choćby nie wiem co. Spiszcie to. Lista ułatwi późniejsze decyzje i oszczędzi Wam konfliktów w grupie. Oszczędzajcie na wszystkim innym, by móc wydawać na atrakcje. Wypłynięcie statkiem w celu poszukiwania wielorybów, słynna pizza z Chicago, wizyta w centrum kosmicznym Houston… Takie wydarzenia pamięta się najdłużej!

➡ Czy Waszym zdaniem należy inwestować w profesjonalny sprzęt turystyczny?

Często spotykamy się z podejściem, że należy kupować najdroższy sprzęt na jaki Cię stać. Nie zgadzamy się z tym. Jeżeli tylko nie planujesz ekstremalnych wyczynów jak zdobycie McKinleya czy samotnych trzech miesięcy na północy Alaski podczas nocy polarnej, to najzupełniej wystarczy Ci sprzęt średniej klasy, który za rozsądne pieniądze można nabyć w popularnych sieciowych sklepach ze sprzętem sportowym i turystycznym. Nie podzielimy się tutaj konkretną listą, która będzie odmienna dla różnych typów wyjazdów. Ale poprzemy te słowa ogólnym doświadczeniem zdobytym podczas wypraw.

➡ Jak spakować się na tak długą wyprawę, jak Wasza?

Ogranicz wszystko do minimum. Nie przygotowuj się na ekstremalne sytuacje, które najpewniej nie wystąpią. Jeżeli coś Wam się przydarzy – zaimprowizujecie potrzebne rzeczy. Lepiej kupić za mało niż za dużo. Tam, gdzie się wybieracie, też są sklepy i to niekoniecznie z zaporowymi cenami. Najlepszą cechą pełnego plecaka jest jego niewielka waga. No i nie zapomnijcie o trytytkach i szarej taśmie! Z tym zestawem da się naprawić wszystko.

➡ Macie jakieś dodatkowe porady dla Vikingów marzących o dalekich podróżach?

Nie dajcie się zniechęcić, wystraszyć czy wmówić, że coś jest niemożliwe. Traktujcie swoje marzenia jako listy zadań z wyznaczonymi terminami i podróżujcie. #ŻyjNoLimit 🙂

Nie śledziłeś przebiegu podróży, a jesteś ciekawy, jak wyglądała? Nic straconego – zdjęcia ekipy z Zielonego Busa znajdziesz na Instagramie Mobile Vikings. Zajrzyj i przenieś się za Ocean 🙂

Wasze komentarze:

Sprawdź oferty