Blog Mobile Vikings
Poco M4 Pro 5G

Za burtę czy na maszt? Poco M4 Pro 5G

Jeszcze niedawno, za około 1000 złotych mogliście, co najwyżej, kupić sobie niezły smartfon na przetrwanie z nim roku. Teraz, taka ofiara wystarczy nawet na przetrwanie Ragnaroku.

Baner Trial

Kilka lat temu Xiaomi wyrywało serca klientów i podbijało udziały w rynku konkurencji. Albo na odwrót. Ostatnio zaczęli jednak pozować na paniska – że niby już nie pamiętają z kim polowali niedawno na renifery, a telefony robią tylko dla zarządu. Gdyby jednak duszę poczciwego Xiaomi z zamierzchłych czasów dało się zakląć w jednej, współczesnej serii urządzeń, na pewno byłyby to smartfony Poco.

Co prawda w Xiaomi do końca się do niej nie przyznają i udają, że to całkowicie osobny twór, ale, na Thora, poznam Xiaomi, gdy je widzę! Telefony Poco są absurdalnie tanie jak na swoje możliwości i dobrze przemyślane pod kątem odbiorców – ludzi szukających absurdalnie tanich telefonów na lata 😉

Standardowa cena Poco M4 Pro 5G to 1099 złotych i – jeśli weźmiemy to pod uwagę – trudno się do niego o cokolwiek przyczepić, bo wszystko jest w nim minimum dobre. Z wyjątkiem baterii – ta jest wybitna! 5000 mAh wystarczy na dwie pełne doby przeglądania Insta… pracy. Dwie pełne dobry pracy. Nawet osobie od smartfona uzależnionej, czyli na przykład mnie.

A myślicie, że łatwo tak pracować bez przerwy dwie doby z ponad 6,5-calowym, jasnym ekranem 90 Hz i głośnikami stereo? No właśnie. A on tak musi, kiedy Wy siedzicie sobie wygodnie i oglądacie na nim filmy. Co prawda szkoda, że ekran to LCD IPS, a nie uwielbiany przeze mnie AMOLED, ale na uwielbianej przeze mnie półce cenowej “za tysiaka”, AMOLED wciąż stanowi rzadkość.

Poza tym, to po części zasługa mojego lenistwa, ale używałem tego modelu bez przerwy przez ponad dwa tygodnie. Choć czekało na mnie stado ponętnych flagowców, nie miałem serca go zdradzać i doprawiać mu rogów. Choć dla Wikinga to akurat komplement. A skoro mi się nie chciało, to oznacza, że Poco M4 Pro 5G musi działać idealnie – płynąć przez interfejs sprawnie niczym drakkar, i odważnie stawiać wyzwanie nawet najbardziej wymagającym grom. I tak właśnie jest! Jak na telefon w tej cenie, sprawdza się doskonale.

Troszkę więcej mógłbym chcieć od aparatu, bo główny i szerokokątny są “tylko” okej, ale za to M4 Pro będzie spełnieniem marzeń Vikingów-influencerów! Na selfiakach widać każdy szczegół starannie pielęgnowanej brody, a cera, po cosobotniej kąpieli, wydaje się gładka jak nigdy. Po co robić zdjęcia innym, skoro Wy wyglądacie tak bosko?

Do kompletu jest jeszcze Dual SIM (na dwie karty Mobile Vikings, oczywiście), NFC do płatności zbliżeniowych, a także kilka smaczków wprost z przeszłości. Drzewiej, gdy po ziemiach naszych przechadzał się jeszcze sam Odyn, Wikingowie słuchali pieśni przez słuchawki na kabelku i przesyłali je sobie przez podczerwień. I M4 Pro, z mini-jackiem i podczerwienią, pięknie tej tradycji hołduje.

Poco M4 Pro nie jest najpiękniejszym smartfonem świata. Nie zmiecie Was z powierzchni ziemi mnogością niesamowitych funkcji. Nie poderwiecie na niego koleżanki (choć efektowne selfiaki nie zaszkodzą). Ale to bardzo uniwersalny telefon, który powinien przypaść do gustu właściwie każdemu, i który przez kilka lat użytkowania raczej nie wzbudzi w Was żądzy mordu. A wymaganie czegoś więcej od urządzenia za tysiąc złotych, byłoby jak potajemne podjadanie wodzowi dziczyzny – chwilowo może i satysfakcjonujące, ale długofalowo bardzo nierozsądne.

Jeśli zamiast 90Hz wolicie ekran typu AMOLED, a zamiast lepszego aparatu do selfie, porządny główny obiektyw, warto zainteresować się jeszcze Realme 8 Pro. A pod fanów gier trochę lepiej skrojony jest Poco X3 Pro. Dla niezdecydowanych, którzy chcą wszystkiego po trochu – M4 będzie jednak świetny.